| |
|
| | | |

NIE
37 / 2004
Syndykat sępów
|
Fotografia pierwszej strony tygodnika NIE
|
| |
 |
 |
 |
 |
| |
|
|
| |
Dziwne rzeczy dzieją się w warszawskim sądzie gospodarczym. Scenariusz zdarzeń jest zadziwiająco podobny. Wartość majątku wielu upadłych firm przekracza, czasem wielokrotnie, kwotę ich zobowiązań. Mimo to spółka upada, majątek jest sprzedawany poniżej wartości, koszty syndyków są ogromne. Na przykład w sprawie Eko-Mysiadła syndyk kosztuje 33 tys. zł dziennie. 1400 zł za godzinę!
Sędziowie z warszawskiego sądu gospodarczego podlegają niesłychanym zbiegom okoliczności.
Szmalotłuki
Zakłady Radiowe im. Kasprzaka. 18 lipca 1994 r. sąd miał przypieczętować ugodę i ratunek dla fabryki. Sprawę prowadził sędzia Dariusz Czajka. Nieoczekiwanie zgłosił wniosek o ogłoszenie upadłości. Atrakcyjne tereny po fabryce kupił Kredyt Bank. Dziś znajduje się tam ekskluzywne centrum finansowo-bankowe.
Zakłady odzieżowe Leda. Na przełomie 1997 i 1998 r. przeprowadzono upadłość stołecznych Zakładów Konfekcyjnych Leda. Sędzią komisarzem był Dariusz Czajka. W miejscu, gdzie kiedyś były budynki Ledy, dziś mieści się należąca do Zrzeszenia Prawników Polskich Wyższa Szkoła Prawa i Administracji, której Czajka jest kanclerzem.
Centrum Leasingu i Finansów S.A. (CLiF). 12 grudnia 2001 r. Sąd Rejonowy w Warszawie w składzie: Dariusz Czajka, przewodniczący, oraz Urszula Wilk i Adam Tomczyński ogłosił upadłość CLiF, spółki giełdowej wartej 130 mln zł. Pisaliśmy o tym szeroko w „NIE” (nr 40 i 41/2002, nr 11 i 14/2003). W ciągu jednej grudniowej sesji akcjonariusze spółki stracili ponad 100 mln zł, a kilka tysięcy przedsiębiorców w całej Polsce dowiedziało się, że musi zwrócić bankowi używane w ich firmach samochody i maszyny.
16 maja 2004 r. Sąd Najwyższy ustalił, że ogłaszając upadłość CLiF sędziowie poprzednich instancji dopuścili się poważnego naruszenia prawa. Po raz pierwszy w III RP Sąd Najwyższy unieważnił upadłość firmy.
Newlin, spółka z o.o. 5 kwietnia 2002 r. sąd w składzie: Adam Tomczyński, Urszula Wilk i Dariusz Czajka ogłosił upadłość spółki Newlin. Zgodnie z wokandą na rozpatrzenie tej sprawy przeznaczono 10 minut. Wniosek o upadłość złożył jeden wierzyciel, a sąd nie dopuścił do przedstawienia przez zarząd wszystkich swoich racji. Spółka Newlin była właścicielem połowy budynku oraz dwóch działek położonych przy ul. Bobrowieckiej 1 w Warszawie. Powołany przez sąd syndyk na jesieni 2002 r. sprzedał wyceniane na około 40 mln zł przedsiębiorstwo za 6 mln zł. Transakcję tę zaskarżył wierzyciel AmerBank zarzucając zmowę sądu, syndyka i nabywców. Do Sądu Okręgowego w Warszawie został złożony pozew o unieważnienie umowy. AmerBank zawiadomił o przestępstwie prokuraturę.
Eko-Mysiadło. Sędzia Dariusz Czajka prowadził sprawę upadłości Eko-Mysiadła także jako komisarz. Grunty Eko-Mysiadła według wyceny z 2000 r. były warte przeszło 500 mln zł!
1/3 wartości – taką ofertę sprzedaży terenu Eko-Mysiadła omawiał Waldemar Bronowski z jednym z dyrektorów Auchan Polska na spotkaniu w 2002 r. Bronowski był wtedy radcą prawnym syndyka powołanego przez sędziego Czajkę. Był też członkiem komisji rewizyjnej warszawskiego oddziału Zrzeszenia Prawników Polskich – w czasach prezesa Czajki.
Warszawskie Centrum Dystrybucyjne. WCD, tak jak i następna spółka CBO (Centrum Biznesu Ożarów), zajmuje się podnajmowaniem olbrzymich powierzchni magazynowych. Nowoczesne hale zbudowane według najwyższych standardów europejskich cieszą się dużym wzięciem. Majątek obydwu spółek biegli wyceniają na ponad 200 mln zł. Są to dwie nieruchomości na obrzeżach Warszawy. Wpływy WCD tuż przed upadłością wynosiły 12,6 mln zł rocznie. Wydatki, łącznie z obsługą kredytu, zamykały się w kwocie 7,4 mln zł. 5,2 mln czystego zysku rocznie!
Spółka regularnie płaciła raty kredytu, który udzielił jej Raiffeisen Zentralbank Austria. Mimo to bank wypowiedział umowę kredytową. Jako przyczynę podano podwyższenie kapitału spółki bez stosownego powiadomienia banku i trwający od 3 lat spór o koszty obsługi prawnej. 27 października zeszłego roku sąd, w którego składzie była Urszula Wilk, ogłosił upadłość spółki. Sędzią komisarzem został Adam Tomczyński. Zarząd upadłej spółki zawiadomił prokuraturę o przestępstwie popełnionym przez syndyka, który niezgodnie z prawem przekazał 2 mln zł jednemu z wierzycieli. Właściciel i zarząd WCD odwołali się od uprawomocnionego orzeczenia o upadłości do sądu okręgowego. Pod koniec września ma się odbyć rozprawa. Warto dodać, że za likwidację WCD i CBO syndyk zażądał 3 mln zł wynagrodzenia!
Centrum Biznesu Ożarów. Scenariusz taki sam. Raiffeisen Zentralbank Austria wypowiedział umowę kredytową. 29 września 2003 r. sąd pod przewodnictwem Adama Tomczyńskiego ogłosił upadłość CBO. Tomczyński został komisarzem, sąd powołał tego samego syndyka, co w WCD. CBO przed ogłoszeniem upadłości miało 7,4 mln zł wpływów rocznie, przy kosztach (łącznie z obsługą kredytu) 5,55 mln. Czyli rocznie przynosiło 1,85 mln zł czystego zysku. Apelacja właściciela i zarządu CBO została 20 lipca tego roku odrzucona przez sąd okręgowy. W składzie orzekającym znalazła się Urszula Wilk, którą w międzyczasie delegowano do pracy w wyższej instancji. Teraz sprawa czeka na kasację.
Kolesie
Sędzia Czajka został odsunięty od spraw upadłościowych. Zajął się nim rzecznik dyscyplinarny przy Krajowej Radzie Sądowniczej, który postawił mu 5 zarzutów. Kolejna rozprawa odbędzie się 22 września. Czajka nadal jednak sądzi – w tym samym budynku w sądzie gospodarczym, tylko piętro niżej. Zostali jego najbliżsi współpracownicy, wśród których najbardziej znany jest Adam Tomczyński. Obydwu panów łączy nie tylko koleżeństwo, ale i wspólna działalność w warszawskim oddziale Zrzeszenia Prawników Polskich. W czasie gdy Czajka był tam prezesem, Tomczyński zasiadał w zarządzie stowarzyszenia. Również poza sądem panowie blisko ze sobą współpracują. Chociażby w Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji w Warszawie. Czajka jest jej kanclerzem, a Tomczyński – wykładowcą. Dzięki uprzejmości Kredyt Banku szkoła otrzymała kredyt na zakup po preferencyjnej cenie jachtu Fryderyk Chopin. Pewnie tylko przez przypadek Czajce zdarzało się zatrudniać jako syndyków osoby ze spółek powiązanych z bankiem.
Szkoleniowiec
Nie wątpimy, że sędzia Tomczyński ma zgodę na pracę wykonywaną poza sądem. Nie mówimy tylko o wykładach na wyższej uczelni. Sędzia Tomczyński jest rozchwytywanym prelegentem i instruktorem. Oto kilka tylko przykładów kursów z udziałem sędziego Tomczyńskiego:
- 15–16 września 2003 r. Hotel Sofitel Victoria, Warszawa. Seminarium „Contract Drafting”. Organizator: Institute for International Research. Koszt dla jednej osoby 2795 zł + VAT bez hotelu i parkingu.
- 23–24 lutego 2004 r. „Status wierzyciela i dłużnika w nowym postępowaniu upadłościowym i naprawczym”. Hotel Parkowa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Organizator: Eurofinance Training, sp. z o.o. Koszt: 1480 zł.
- 24 września 2004 r. Zaplanowany „Kurs dla kandydatów na członków rad nadzorczych”. Koszt: 2400 zł z obiadami. Organizator: Instytut Rozwoju Biznesu.
Czy to etyczne, żeby czynny sędzia prawa gospodarczego w ten sposób dorabiał? A jeśli na sali sądowej staną spółki organizujące lub uczestniczące w szkoleniach, czyli poniekąd opłacające sędziego? Czy to nie jest co najmniej dwuznaczne?
* * *
Sędziowie warszawskiego sądu gospodarczego rozstrzygają w sprawach, w których idzie o gigantyczne pieniądze. Setki milionów śmigają w powietrzu jak jaskółki. Tymczasem sędziowie najwidoczniej zarabiają marnie, skoro muszą dorabiać na boku. Na dodatek są z pewnością przemęczeni i zawaleni robotą, bo na rozprawy czeka się długo. Może warto uposażyć ich
stosownie, by nie musieli chałturzyć na boku? Może warto wprowadzić większą rotację w obsadzie składów sędziowskich, by nikomu nawet przez myśl nie przeszła teoria o jakimś układzie o powtarzających się nazwiskach? W końcu wymiar sprawiedliwości to fundament gmachu państwa. A co się dzieje z budynkiem postawionym na kruchych fundamentach?
Autor : Andrzej Rozenek
NIE / www.nie.com.pl / 37 / 2004
|
|
| |
|
|
|
 |
 |
 |
 |
|
|
|
|
 |
|
|