Strona Główna  |  Sędzia Dariusz C.  |  Krótka historia upadłości Eko-Mysiadło  |  Długa historia Eko-Mysiadło  |  Prasa  |  Komentarze

 
NIE
4 / 2003

Różany zapach trupa


Fotografia artykułu NIE (wydanie z 2003 roku)

 
     
 
Historia największej warszawskiej firmy ekologicznej - Mysiadła - to bajka z gatunku "nosił wilk razy kilka". Okazuje się, że najsilniejsze w sforze są wilki w togach.


Kariera Tomasza Maja, ogrodnika spod Radomia, który przejął były PGR Mysiadło pod Warszawą i wyrósł na największego w Polsce producenta róż i pomidorów, nigdy nas nie zachwycała. W artykule ,Dla wujów i kumpli" (,,NiE nr 16/93) wymieniliśmy Maja wśród biznesmenów, którzy załapali się na grubą forsę z przeznaczonego dla biednych rolników Funduszu Oddłużenia i Restrukturyzacji Rolnictwa. ,,Białe niewolnice" (,NiE nr 25/95)
opisuje więzienny reżim dla zatrudnionych w firmie Maja, Eko-Mysiadle, robotnic z Białorusi i Ukrainy. ,Księstwo Majowe" (,,NiE nr 31/96) ujawnia, jak w roku 1992 państwo oddało Majowi w leasing Mysiadło, a w dwa lata później sprzedało mu ten interes za 155 mld st. zł (15,5 min nowych zł), choć facet nie Płacił w terminie rat leasingowych, a na dodatek zastawił część nie swoich jeszcze gruntów. Sprzedając agrobiznesmenowi Majowi 87 ha po obu stronach stołecznej ul. Puławskiej, dano mu czas na uregulowanie należności do stycznia 2002 r.

Podczas gdy my mieliśmy na oku podejrzaną przychylność władz dla pana Maja, reszta mediów piała z zachwytu nad jego różami i ekologicznymi pomidorami. Ale do czasu.

Bankructwo dużego Tomka

W 1998 r. na Eko-Mysiadło spadły trzy plagi: na skutek kryzysu rosyjskiego załamał się eksport róż, pracownicy sezonowi stali się drożsi po obcięciuu um6w-Aeceh skladk.1 na ZUS, o 50 proc. wzrósł VAT na prąd i gaz. Rok później firma przyniosła 16 min zł strat. W prasie pojawiły się pierwsze wzmianki, że Maj nie płaci pracownikom. Chciał przestawić całą produkcję na warzywa, lecz BGŻ odmówił mu kredytu na restrukturyzację i zażądał spłaty pożyczonych wcześniej 5 min dolarów. Tomasz Maj postanowił ratować się sprzedażą części gruntów: jesienią 1998 r. wystąpił do gminy Lesznowola o ich ,,odrolnienie".

Zmiana planu zagospodarowania przestrzennego zajęła gminie trzy lata. W tym czasie długi Maja rosły: skarb państwa - ponad 45 min zł (reszta należności za Mysiadło plus odsetki), BG2 - 39 mln, ZUS - 12 mln, należności pracowników - 5 mln itd. W roku 2002 zadłużenie urosło do 140 mln zł

Naszym zdaniem, grzech pierworodny prywatyzacji Mysiadła polegał na tym, że duży majątek z garbem długów po PGR dostał facet z małym kapitałem. Brał kredyty, aby inwestować, wierząc, że ma asa w rękawie - ziemię.

Wyścig z czasem

Czekając, aż gmina ,odrolni" jego hektary, co błyskawicznie zwiększy ich wartość - Maj doczekał się wniosku o upadłość Eko-Mysiadła. Złożył go ZUS do Sądu Rejonowego w Warszawie, którego wydziałem układowo -upadłościowym kieruje inny bohater naszych publikacji - sędzia Dariusz Czajka.

Maj zdołał dogadać się z ZUS, pokazując umowę przedwstępną sprzedaży 5,5 ha jego włości firmie Selgros za okrągłą sumkę 33 min zł (kontrahent wpłacił już zaliczkę na rachunek powierniczy w Fortis Banku). ZUS wycofał z sądu swój wniosek. Ale sędzia Czajka był szybszy: 3 września 2001 r. ogłosił upadłość Eko-Mysiadła. Już po paru dniach do firmy wkroczył mianowany przez Czajkę syndyk, Krzysztof Piskorski. Tymczasem 25 -października uprawomocniła się uchwała rady gminy w sprawie zmiany planu i od tej pory Maj mógłby zarabiać grube miliony! Szmal od Selgrosu pozwoliłby mu spłacić 1/4 długów, a w kolejce czekali już następni kupcy. Gdyby opylił tylko 1/4 posiadłości, pozbyłby się wszystkich długów i uratował firmę. Potrzebował do tego tylko zgody „siedzących na hipotece" wierzycieli.

Maj odwołał się do Sądu Okręgowego i wygrał: 22 listopada 2001 r. postanowienie o upadłości zostało uchylone. Następnego dnia syndyk wyniósł się z Eko-Mysiadła. Tomasz Maj oskarża go, że wykorzystał swoje krótkie rządy do „wyłowienia” wierzycieli i podpuszczenia 78 pracowników, by napisali kolejny wniosek o upadłość.

Addio pomidory

Do wniosku pracowników przyłączyło się Ministerstwo Skarbu i BGŻ. No i zdechł pies: 5 marca 2002 r. Sąd Rejonowy odrzucił wniosek Tomasza Maja o ugodę z wierzycielami i po raz drugi ogłosił upadłość Eko-Mysiadła.

Daremnie Maj domagał się wyłączenia ze sprawy sędziów, którzy raz już zrobili mu wbrew, z przewodniczącym składu orzekającego Dariuszem Czajką na czele. Daremnie zażądał powołania biegłego, który oszacowałby realną wartość majątku, znacznie większą niż zadłużenie. Daremnie złożył zażalenie do Sądu Okręgowego. 6 czerwca 2002 r. decyzja o upadłości została utrzymana w mocy. Czajka został sędzią-komisarzem, nadzorującym postępowanie upadłościowe, i znowu delegował do Mysiadła Piskorskiego. 17 lipca 2002 r. dłużnik Maj złożył kasację do Sądu Najwyższego.

Było do przewidzenia że uprawiane na obrzeżach Warszawy, przy jednej z głównych arterii komunikacyjnych, róże i pomidory prędzej czy później znikną, ustępując miejsca hipermarketom. Pytanie brzmiało: czy superatrakcyjne grunty zdąży sprzedać Tomasz Maj, czy sprzeda je syndyk masy upadłościowej i który wariant będzie lepszy dla wierzycieli ze skarbem państwa na czele.

Czy Maj, zgarnąwszy wielką kasę, uczciwie spłaciłby długi - tego jut się raczej nie dowiemy. Mamy jednak powody do obaw, że wyprzedaż majątku przez syndyka nie jest operacją krystalicznie czystą i przesadnie korzystną dla wierzycieli.

Wejście smoka

Sieć hipermarketów Auchan interesowała się gruntami Eko Mysiadła jeszcze przed jego upadłością. Odbyło się nawet spotkanie z udziałem kilkunastu osób, w tym Tomasza Maja, wierchuszki Auchan, przedstawicieli banków. Omawiano projekt sprzedaży 19 ha w pobliżu ,,starego" hipermarketu Auchan, a także wspólne przedsięwzięcia, np. produkcji warzyw. 0 wynikach tego spotkania mamy rozbieżne relacje: jedną że Tomasz Maj odrzucił ze wstrętem francuskie propozycje, drugą, samego Maja, że handlowy gigant w gruncie rzeczy nie chciał nic od niego kupić, tylko wysondować, czy na Mysiadło, nie czyha konkurencja. Możliwe, że panowie po prostu nie dogadali się co do ceny.

Kiedy władzę nad Mysiadłem przejęli sędzia Czajka i wybrany przez niego syndyk, odbyło się drugie spotkanie, znacznie bardziej kameralne. Wzięli w nim udział: syndyk Krzysztof Piskorski, jego radca prawny Waldemar Bronowski, jeden z dyrektorów Auchan Polska, pośrednik z branży nieruchomości - prezes M., oraz przedstawiciel firmy zajmującej się przygotowywaniem inwestycji - pan H. Według jednego z uczestników spotkania, syndyk i radca zapytali otwarcie: „i1e dacie?”. "Musimy złożyć ofertę" - brzmiała dyplomatyczna odpowiedź. Auchan chce zorganizować grupę firm, może z udziałem Leroy Merlin, które wspó1nie kupi całe 87 ha. Nasz rozmówca twierdzi że panowie zawarli „gentlemen's agreement". Tyle wiemy oficjalnie.

Czy prawdą jest to, co dotarło do nas nieoficjalnie, że umawiający się dżentelmeni wspomnieli o ,,wygenerowaniu astronomicznej” wręcz prowizji od planowanej transakcji? Czy ostateczna cena ma wynieść około 70 dolarów za metr kwadratowy? Byłoby to niewiele, skoro Selgros chciał płacić po 150.

Kto da mniej

Tak się dziwnie złożyło, że 18 czerwca 2002 r. sędzia-komisarz Czajka zgodził się na sprzedaż majątku Eko-Mysiadła z wolnej ręki. Uczynił to w tym samym dniu, w którym wystąpił o to syndyk Piskorski! Trudno to pojąć, bo przecież licytacja daje największe szanse uzyskania najlepszej ceny. Na dodatek, według Maja i jego adwokata, była to decyzja niezgodna z prawem - podjęta bez zgody rady wierzycieli. W ten sposób Czajka pozwolił syndykowi sprzedać, co chce, komu chce i za ile chce, nie zawracając sobie dupy procedurą przetargową.

W listopadzie zeszłego roku, w kilka tygodni po opisanym poufnym spotkaniu, prasę obiegły ogłoszenia: syndyk wystawia na sprzedaż Eko-Mysiadło, cena wywoławcza wynosi 270 mln zł. Niestety, nikt się nie zgłosił. W drugim czy trzecim podejściu cena zapewne zostanie obniżona. Założymy się, że wtedy znajdzie się kupiec. Czy przypadkiem nie będzie to Auchan lub konsorcjum z Auchan na czele?

Znając z grubsza przebieg tych manewrów, nie będziemy głupio pytać, czemuż to syndyk uparł się sprzedać 87 ha w jednym kawałku, choć łatwiej byłoby znaleźć nabywców dzieląc teren na mniejsze działki.

Fakty dokonane

18 listopada 2002 r. Tomasz Maj napisał skargę do ministra sprawiedliwości. Zarzuca w niej Dariuszowi Czajce wykorzystywanie stanowiska sędziego Rzeczypospolitej Polskiej do osiągnięcia prywatnych korzyści. Składa wniosek o natychmiastowe powstrzymanie sędziego Dariusza Czajki i syndyka Krzysztofa Piskorskiego w celu zapobieżenia sprzedaży majątku Eko-Mysiadła po umyślnie zaniżonej cenie. Domaga się nawet zaplombowania biura syndyka, sądząc widocznie, że można tam znaleźć dowody zmowy, chodź rzecz się dzieje wśród profesjonalistów z dużym doświadczeniem.

Syndyk nie czeka na efekt tych starań. Pospiesznie demontuje ostatnie szklarnie, w których dojrzewały pomidory. Mysiadło wygląda dziś jak pobojowisko. Maj nie ma już żadnych szans na wznowienie produkcji.

Na razie sąd postanowił wstrzymać likwidację Eko-Mysiadła - do czasu rozpatrzenia kasacji Maja przez Sąd Najwyższy. Ale sprawa zapętliła się jeszcze bardziej: Ministerstwo Skarbu wystąpiło do sądu o wyłączenie z likwidacji gruntów Mysiadła, ponieważ Tomasz Maj nie dotrzymał umowy z 1994 r. I co teraz będzie z tajnym ,gentlemen's agreement'?

29 listopada Tomasz Maj poprosił o pomoc prezydenta RP: Sędzia Dariusz Czajka i syndyk Krzysztof Piskorski starają się metodą faktów dokonanych sprzedać majątek za 1/3 wartości rynkowej, ze szkodą dla wierzycieli i mojej rodziny. Rzeczywiście, syndyk zdołał już opylić 12 ha szklarni w Wieliszewie za 1 min 650 tys. zł - zdaniem Maja, skandalicznie tanio.

Wygląda to, jakby stado wilków walczyło o łup. W ostatniej chwili, po 10 latach od fatalnej prywatyzacji, upomniał się o swoje przedstawiciel skarbu państwa, ale wcale nie jest pewne, czy coś wywalczy. Można bowiem podejrzewać, że inni funkcjonariusze publiczni mają spory apetyt. Autor: DOROTA ZIELIŃSKA


NIE   / www.nie.com.pl /   4 / 2003

 
     
 
 

 długa historia Eko-Mysiadło  >>      
Strona główna  >>      

Kopie alternatywne zostaną uruchomione:
www.upadloscian.org (serwer w USA), www.upadloscian.org.pl (serwer w Polsce).