Strona Główna  |  Sędzia Dariusz C.  |  Krótka historia upadłości Eko-Mysiadło  |  Długa historia Eko-Mysiadło  |  Prasa  |  Komentarze

 
NIE
41/2002

Dariusz Czajka – jeden sędzia w trzech osobach.
 
     
 
Co jakiś czas "Wyborcza" lub "Rzepa" nagłaśniają niegodziwości, które popełnił ten czy ów sędzia. Przez kilka tygodni media i politycy mają używanie, potem sprawa cichnie, a w końcu zdycha. Dzieje się tak, ponieważ dziennikarze nie są w stanie zdobyć niepodważalnych dowodów świadczących o sędziowskich deliktach.


Od pewnego czasu moim bohaterem jest sędzia Dariusz Czajka. Równie popularny w mediach jak sędzia Barbara Piwnik. O Czajce stało się ostatnio głośno w związku ze sprawą bankructwa Centrum Leasingu i Finansów CLiF S.A. Wniosek o ogłoszenie upadłości spółki złożył między innymi Kredyt Bank S.A. Umoczonych zostało 6 tys. leasingobiorców, którym syndyk kazał wykupić spłacone już częściowo samochody, maszyny i urządzenia.
W poprzednim numerze tygodnika "NIE" opisaliśmy związki między wyznaczonym przez sąd – w tym sędziego Czajkę – syndykiem Sławomirem Zaborowskim a jedną ze spółek zależnych Kredyt Banku. Dotknęliśmy też sprawy Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji założonej przez warszawski oddział Zrzeszenia Prawników Polskich, na którego czele stoi juror Czajka. Uczelnia, jak się okazuje, jest właścicielem szkunera Fryderyk Chopin przejętego wcześniej za długi przez Kredyt Bank od Fundacji Międzynarodowa Szkoła pod Żaglami sławnego wilka morskiego Krzysztofa Baranowskiego.
Postanowiłam bliżej się przyjrzeć szkunerowi. Udało mi się zdobyć dokument wystawiony przez Izbę Morską przy Sądzie Okręgowym w Szczecinie dotyczący Fryderyka Chopina. Wynika z niego, że 1 grudnia 2000 r. Kredyt Bank sprzedał statek Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji w Warszawie. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w dziale trzecim rejestru okrętowego statku Fryderyk Chopin jest wpisana hipoteka morska w kwocie 2.460.425 zł co stanowi równowartość 550.000 USD na rzecz Kredyt Banku S.A. z siedzibą w Warszawie. Dokument opatrzony został pieczęcią i podpisem przewodniczącego Izby Morskiej przy Sądzie Okręgowym w Szczecinie Edmunda Skrzypaczka.
Znaczy to, że EWSPiA jest zadłużona w rzeczonym banku na całkiem okrągłą sumkę. Sędzia Czajka musiał o tym wiedzieć, ponieważ – jeśli wierzyć informacjom zawartym na stronie internetowej szkoły – pełni w niej zaszczytną funkcję kanclerza.
Nie bez pewnych kłopotów udało mi się też zdobyć statut uczelni, w którym stoi jak byk, że kanclerz odpowiada za sprawy pieniężne, co jest ciekawą okolicznością, bowiem ustawa o ustroju sądów powszechnych zezwala sędziom jedynie na pracę o charakterze naukowym. Nie chcę niczego przesądzać, ale byłoby dobrze, gdyby stosowne organy przyjrzały się temu fragmentowi aktywności Dariusza Czajki.
Na razie sytuacja wygląda tak. Czajka orzeka w sprawie o upadłość, w której wnioskodawca (Kredyt Bank S.A.) udzielił kredytu instytucji, w której rzeczony sędzia zajmuje się sprawami pieniężnymi. Nie dosyć tego: syndyk wyznaczony przez sąd (pod przewodnictwem Czajki) okazuje się mieć trwałe związki z Kredyt Bankiem S.A., który udzielił potężnego kredytu Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji, której kanclerzem jest sędzia Czajka.
Może by ktoś wreszcie spojrzał na to wszystko i sprawdził, czy tak wolno.
Sędziowie to święte krowy polskiej demo-kracji. "Solidarność" mogłaby się uczyć od nich solidarności. Niezawisłość i immunitet gwarantuje im przecież Konstytucja. Nie ma mowy o jakimkolwiek nadzorze opinii publicznej nad tymi panami i paniami. Co więcej, jakiekolwiek postulaty dotyczące ujawnienia postępowania wobec sędziów kończą się uwagami o "niszczeniu autorytetu sądownictwa" i "dobru Rzeczpospolitej". Co prawda Konstytucja uznaje zasadę jawności, ale nie w tym wypadku. Obywatel musi mieć zaufanie do sądów, lepiej więc, aby nie wiedział o brudach w pałacach sprawiedliwości.
Nagłaśniane są takie przypadki jak sędziów Zbigniewa Wielkanowskiego z Torunia czy Andrzeja Hurasa z Katowic. Media biją pianę, politycy się podniecają i nabijają punkty, a potem sprawa zdycha. Nie ma wątpliwości co do powiązań sędziego Czajki, syndyka i Kredyt Banku S.A. Nie mnie orzekać, czy ich charakter był zgodny z literą prawa i zasadami etyki. Od tego są stosowne organy. Czy podejmą one jakiś kroki czy też może znów zasłonią się argumentami o "niszczeniu autorytetu sądownictwa". Wszystko jest możliwe; mieszkamy przecież w Polsce – czyli nigdzie. Autor : Anna Fisher
 
NIE   / www.nie.com.pl /   41/2002

 
     
 


 
NIE
11/2003

Prezes wszystkich prawników
 

     
 
Opowiemy o sędzi, który będąc arbitrem interesów sam jest w ich unurzany.

 

Zrzeszenie Prawników Polskich oficjalnie przedstawia się jako reprezentacja środowisk prawniczych. Mniej oficjalnie to sprawnie funkcjonujące przedsiębiorstwo zapewniające swoim bonzom przyzwoite profity. Zgodnie z prawem oczywiście.

Ustawa "Prawo o ustroju sądów powszechnych" w art. 86 § 1 stanowi wyraźnie, że Sędzia nie może podejmować dodatkowego zatrudnienia z wyjątkiem zatrudnienia na stanowisku dydaktycznym, naukowo-dydaktycznym lub naukowym. O wchodzeniu do zarządów spółek w ogóle nie ma mowy, zaś na każdą dodatkową fuchę sędzia musi mieć zgodę swoich zwierzchników. Kto jednak jak nie sędziowie mają wiedzieć, że prawo jest po to, aby je obchodzić?

Sędzia Dariusz Czajka był w zeszłym roku wielokrotnie bohaterem naszych artykułów. Pisaliśmy między innymi o jego korelacjach z ludźmi związanymi z Kredyt Bankiem. Publikacje w "NIE" stały się podstawą wszczęcia co najmniej jednego z trzech postępowań dyscyplinarnych wobec sędziego. Ponieważ młyny sprawiedliwości w Pomrocznej mielą wyjątkowo wolno, czas dosypać do pieca.

* * *

Sędzia Czajka piastuje zaszczytną funkcję prezesa Zarządu Zrzeszenia Prawników Polskich. Warszawskiemu oddziałowi zrzeszenia także prezesował. Ten właśnie oddział był założycielem Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji.

Prywatna wyższa uczelnia potrzebuje pieniędzy, sponsorów... i rzecz jasna daje zarobić. Dzięki uprzejmości Kredyt Banku ("NIE" nr 41/2002) uczelnia otrzymała kredyt i kupiła sławny żaglowiec Fryderyk Chopin. Na liście tutorów prowadzących w EWSPiA zajęcia z praktyki procesu sądowego znajdziemy grono bliskich sędziemu Dariuszowi Czajce kolegów i koleżanek z sądu.

Nasze wątpliwości wzbudzał fakt, że sędzia Czajka pełnił w tej uczelni zaszczytną funkcję kanclerza, zaś w charakterze syndyków zatrudniał ludzi pracujących w spółkach zależnych Kredyt Banku ("NIE" nr 40/2002).

Jak to zwykle bywa, naszym publikacjom towarzyszyło wyniosłe milczenie zainteresowanych środowisk prawniczych zazwyczaj niezwykle wyczulonych na najdrobniejsze korupcyjne wonie.

* * *

Ostatnio wpadliśmy na trop jeszcze jednej spóły, w której Zrzeszenie Prawników Polskich zbiorowo, a sędzia Czajka personalnie, miało sporo do powiedzenia – chodzi o Centrum Informacji Prawno-Finansowej spółka z o.o.

Z dokumentów, które posiadamy, wynika, że 30 maja 1996 r. na liście wspólników Centrum Informacji figurowali Dariusz Czajka, działający w imieniu Oddziału w Warszawie Zrzeszenia Prawników Polskich (31 udziałów po 400 zł), nieznany nam Tadeusz T. Nowacki (13 udziałów po 400 zł) i doskonale nam znany Tomasz Palaszek (6 udziałów po 400 zł). Tomasz Palaszek obok Sławomira Zaborowskiego to jeden z syndyków, którego nazwisko pojawia się wokół największych i najbardziej kontrowersyjnych upadłości w ostatnich latach.

Naszym zdaniem już tylko ten dokument powinien stać się przedmiotem zainteresowania odpowiednich organów w kontekście art. 86 § 3 pkt 5 ustawy "Prawo o ustroju sądów powszechnych", który stanowi, że sędzia nie może prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem bądź pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności. To jednak nie wszystko!

Udało nam się zdobyć dokumenty, z których niezbicie wynika, że sędzia Dariusz Czajka 15 kwietnia 1998 r. z rachunku bankowego nr 10401019-13781-136-3 w Banku Gdańskim S.A. IV O/Warszawa należącego do spółki Centrum Informacji Prawno-Finansowej przelał 135 tys. zł z tytułu "Umowa Dariusz Czajka Osiedle Nowa Iwiczna. Dom nr 4". Wygląda na to, że pan sędzia zapłacił za własną chatę (stosowny akt notarialny także posiadamy) z rachunku spółki, w której miał prawo wydawać pieniądze! Na pytanie, czy jego zwierzchnicy wiedzieli o takiej działalności, nie udało nam się na razie uzyskać odpowiedzi.

Sędzia Czajka w ogóle dziwnie bulił za swoje cztery kąty w Nowej Iwicznej. 30 kwietnia 1997 r. z rachunku Oddziału w Warszawie Zrzeszenia Prawników Polskich poszło 30 tys., 19 maja 1997 r. – następne 30 tys. z konta spółki Centrum Informacji Prawno-Finansowej (z dopiskiem honor. aut. p. D. Czajki). Chodzi o honoraria autorskie.

* * *

O przejawach przedsiębiorczości Zrzeszenia Prawników Polskich i jego obecnego lidera wiedziano od lat.
Podobnie jak o związkach syndyków Palaszka i Zaborowskiego z Kredyt Bankiem. Po cichu mówiło się, że sędzia Czajka wart jest więcej złota, niż waży. W ostatnich miesiącach jednak czara się przelała i sprawy, o których tzw. środowisko mówiło szeptem, wypłynęły na wierzch.

Trzeba uświadomić sobie, że sędziowie w Polsce cieszą się szczególnymi przywilejami. Zakres immunitetu, który im przysługuje, czyni ich praktycznie stojącymi ponad prawem. Ani Ministerstwo Sprawiedliwości, ani Krajowa Rada Sądownicza nie mają instrumentów, aby badać, co bardziej pikantne delikty sędziów. A jeśli nawet dochodzi do postępowań dyscyplinarnych, to istnieją duże szanse na to, że osoby będące ich przedmiotem wykręcą się sianem.

Zbierając materiały dotyczące działalności sędziego Dariusza Czajki bardzo szybko zorientowaliśmy się, że przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości nie dostrzegają wzajemnych relacji między sędzią, syndykami i Kredyt Bankiem. Informacje, którymi dysponowali, pochodziły z mediów, choć wszystko było w aktach spraw prowadzonych w Sądzie Gospodarczym w Warszawie! Odnosiliśmy wrażenie, że nasi rozmówcy zwyczajnie nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć, jakie praktyczne znacznie ma np. fakt, że syndycy Zaborowski i Palaszek byli zatrudnieni w spółkach zależnych Kredyt Banku. Sąd wyznaczał ich do prowadzenia upadłości firm w sytuacji, gdy wniosek o ich upadłość złożył Kredyt Bank (np. sprawa upadłości Centrum Leasingu i Finansów CLiF), ten sam Kredyt Bank udziela hojnej pożyczki na zakup żaglowca Fryderyk Chopin wyższej uczelni, w której funkcję kanclerza pełni sędzia Dariusz Czajka. Każdy nawet najbardziej tępy biznesmen wie, o co chodzi w takiej kombinacji.

W ubiegłym roku liczyliśmy na to, że minister sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk, który w pierwszym swym publicznym wystąpieniu zapowiadał "zero tolerancji", dobierze się, jak mawiają Rosjanie, do "zadnicy" sędziego. Przeliczyliśmy się.

* * *

Gdyby wymiar sprawiedliwości zdecydował się podjąć jakieś działania wobec sędziów Sądu Gospodarczego w Warszawie, to powinien zacząć od dokładnego przeglądu akt upadłości, które były tam prowadzone. Warto zbadać, kto je prowadził, kto był syndykiem i gdzie był zatrudniony. Czy przypadkiem syndycy nie byli wspólnikami w firmach zależnych od firm, które nabywały majątek upadłych przedsiębiorstw (vide Kredyt Bank, ale może byli też inni partnerzy), i za ile? Czy Zrzeszenie Prawników Polskich posiada udziały tylko w Centrum Infor-macji Prawno-Finansowej spółka z o.o. i Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji? A co z Fundacją Centrum Prawa Gospodarczego?

Naszym zdaniem, najskuteczniejsze byłoby jednak pozytywne rozpatrzenie następującego wniosku: Prosimy, jako dziennikarze, o nieograniczony dostęp do akt zamkniętych już spraw o upadłość, które w ostatnich latach były rozpatrywane w Sądzie Gospodarczym w Warszawie. Czy starczy Panu odwagi, aby to uczynić, Panie Ministrze? Autor : Anna Fisher 
 
NIE   / www.nie.com.pl /   11/2003
 
 
 
     
 

 
NIE
14/2003

Prezes wszystkich prawników cd.
 

     
 

W "NIE", w numerze 11 (650) z datą 13 marca 2003 r. ukazał się artykuł zatytułowany "Prezes wszystkich prawników" zawierający stwierdzenia wymagające wyjaśnienia lub sprostowania, a niektóre, o charakterze pomówień ze względu na ich pejoratywny sens, interwencji prawa chroniącego dobra osobiste. Do takich należy zdanie początkowe artykułu szczególnie wyeksponowane o treści: "Opowiemy o sędzi, który będąc arbitrem interesów sam jest w nich unurzany". Zapowiada ono rzekome fakty potwierdzające treść, a są to informacje nieprawdziwe, które niżej prostuje. W tym kontekście jest to pomówienie, które wymaga zadośćuczynienia, czego będę dochodził na drodze sądowej. W innych przypadkach "NIE" odgrzewa wielokrotnie już prostowane przeinaczenia faktów, przedstawiając je w aurze rzekomej tajemniczości i podejrzliwości.
Wyjaśnienie pierwszego faktu wynika ze stwierdzenia: "Nasze wątpliwości wzbudzał fakt, że sędzia Czajka pełnił w tej uczelni (EWSPiA – dop. mój) zaszczytną funkcję kanclerza...". Wyjaśniam, po raz kolejny: pełnię, na pewno zaszczytną funkcję kanclerza powierzoną mi przez Senat wymienionej uczelni, ale honorowo, co "NIE" pominęło, przeinaczając fakt. Żądam jego sprostowania.
"NIE" pisze: "Ostatnio wpadliśmy na trop jeszcze jednej spóły, w której Zrzeszenie Prawników Polskich zbiorowo, a sędzia Czajka personalnie, miało sporo do powiedzenia – chodzi o Centrum Informacji Prawno-Finansowej spółka z o.o. Z dokumentów, które posiadamy, wynika, że 30 maja 1996 r. na liście wspólników Centrum Informacji figurowali Dariusz Czajka, działający w imieniu Oddziału w Warszawie Zrzeszenia Prawników Polskich..." I jaka to sensacja? Wystarczy zajrzeć do kodeksu handlowego oraz statutu Oddziału w Warszawie ZPP, który ma osobowość prawną, by stwierdzić, że jego udział w wymienionej spółce, powstałej z mocy prawa handlowego, jest całkowicie legalny. Nieprawdą jest natomiast, że jestem wspólnikiem tej spółki. Nie mam w niej żadnych udziałów.
Dalej "NIE" informuje, że z rachunku bankowego Centrum Informacji została przelana suma 135 tys. zł z tytułu "Umowa Dariusz Czajka Osiedle Nowa Iwiczna. Dom nr 4". Wyjaśniam, że chodzi o budowany przeze mnie segment mieszkalny. Redakcja "NIE" podając fakt wpłaty podanej wyżej kwoty, nie poinformowała, że była to pożyczka, którą spłaciłem po pięciu miesiącach ze środków pochodzących ze sprzedaży własnościowego mieszkania spółdzielczego. Wymieniona w artykule kwota ok. 30 tys. przelana rok wcześniej na ten sam cel z rachunku Oddziału w Warszawie ZPP była również pożyczką, którą spłaciłem.
Wymienione w artykule honorarium autorskie przelane na to samo konto pochodziło z wydanych w Centrum Informacji, które jest wydawnictwem książkowym, pięciu moich książek o tematyce prawniczej.

dr Dariusz Czajka


--------------------------------------------------------------------------------

Pisma Pana Sędziego nie traktujemy jako sprostowania, bowiem polemizując z artykułem nie prostuje żadnych podanych w nim faktów. Najbardziej dotknęło go zdanie: "Opowiemy o sędzi, który będąc arbitrem interesów sam jest w nich unurzany".

Panie Sędzio

1. Czyżby nie wiedział Pan, że Pana nazwisko figuruje na liście wspólników Spółki Centrum Informacji Prawno-Finansowej spółki z o.o. jako osoby działającej w imieniu warszawskiego oddziału Zrzeszenia Prawników Polskich. Lista została sporządzona 30 maja 1996 r., znajduje się na niej Pana podpis – dysponujemy stosowną kopią tego dokumentu. Spółka prowadziła i prowadzi działalność gospodarczą – to fakt.

2. Przyznaje Pan, że pełni zaszczytną funkcję kanclerza w Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji. Szkoła pobiera czesne od swoich studentów, zaciąga kredyty – w rozumieniu prawa prowadzi więc działalność gospodarczą. Mamy zatem przynajmniej dwa fakty potwierdzające Pana udział w przedsięwzięciach o charakterze gospodarczym. Słowo "unurzany" odpowiada prawdzie, która naszym zdaniem jest bezbarwna.

3. Stwierdza Pan, że funkcję kanclerza EWSPiA pełni honorowo. Nie pisaliśmy nic na temat Pańskiego ewentualnego wynagrodzenia z tego tytułu. Do Sądu Apelacyjnego w Warszawie wpłynął wniosek od zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Sądu Okręgowego w Warszawie o rozpoznanie zarzutu, że w sposób rażący naruszył Pan przepis art. 86 § 2 prawa o ustroju sądów powszechnych w ten sposób, że z dniem 1 stycznia 2001 r podjął się Pan pełnienia funkcji kanclerza Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Warszawie, którą pełni Pan nadal. A zatem, nie tylko my mamy wątpliwości, co do zgodności z prawem Pańskich poczynań.

4. Nie twierdziliśmy, że udział warszawskiego oddziału Zrzeszenia Prawników Polskich w spółce Centrum Informacji Prawno-Finansowej był nielegalny z punktu widzenia prawa. Nasze wątpliwości budził jedynie Pana udział w tym przedsięwzięciu. Ustawa prawo o ustroju sądów powszechnych w art. 86 § 3 pkt 5 wyraźnie stwierdza, że "sędzia nie może prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek, lub wspólnie z innymi osobami, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem bądź pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności". Tymczasem Pan jako osoba działająca w imieniu ZPP Oddział w Warszawie uczestniczył w czynnościach prawnych związanych z działalnością Centrum Informacji Prawno-Finansowej spółka z o.o., co potwierdzają dokumenty. Gdyby okazało się, że Pańska obecność w spółce Centrum Informacji Prawno-Finansowej jako osoby działającej w imieniu Oddziału w Warszawie Zrzeszenia Prawników Polskich jest zgodna z prawem, otworzyłoby to ciekawe perspektywy dla innych sędziów zainteresowanych działalnością biznesową.

5. Mija się Pan z prawdą twierdząc, że napisaliśmy, iż jest Pan "wspólnikiem" spółki Centrum Informacji Prawno-Finansowej. Precyzyjnie zacytowaliśmy fragment listy wspólników. Występuje Pan na niej jako "działający w imieniu Oddziału w Warszawie Zrzeszenia Prawników Polskich".

6. Co się tyczy przelewów bankowych związanych z Pana domem, to z dokumentów, które posiadamy, wynika, że miały one miejsce – a Pan tego także nie neguje. Interesujący wydał nam się fakt, że na poleceniu przelewu 135 tys. zł z dnia 15.04.1998 r., dokonanego z konta spółki Centrum Informacji Prawno-Finansowej w IV Oddziale Banku Gdańskiego w miejscu, w którym znajduje się pieczęć zleceniodawcy i podpis, figuruje Pana podpis. Wnioskujemy, że Pana podpis figurował w księdze wzorów podpisów banku, a więc musiał mieć Pan prawo dokonywania operacji na rachunku spółki. Takie prawo mają zazwyczaj członkowie zarządu, główni księgowi lub pełnomocnicy. Czy była to pożyczka? Nie to było dla nas istotne. Był to kolejny dowód pośrednio potwierdzający Pana uczestnictwo w działalności o charakterze gospodarczym. Osoba, która ma prawo dokonywania przelewów bankowych z rachunku spółki prowadzącej działalność gospodarczą i ich dokonuje, nie może tłumaczyć, że nie uczestniczy w interesach.

Podobnie rzecz się ma z poleceniem przelewu 30 tys. zł z rachunku Oddziału Zrzeszenia Prawników Polskich w Warszawie. Na tym dokumencie także widnieje Pański podpis.

Czy podejmując się roli osoby działającej w imieniu Oddziału w Warszawie Zrzeszenia Prawników Polskich w spółce z o.o. i funkcji kanclerza EWSPiA nie naruszał Pan ustawy prawo o ustroju sądów powszechnych?

W Pana piśmie znaleźliśmy tylko jedno zdanie, w którym użył Pan stwierdzenia "Nieprawdą jest, że jestem wspólnikiem tej (Centrum Informacji Prawno-Finansowej) spółki." Prosimy, zatem o wskazanie, w którym miejscu napisaliśmy, że posiada Pan udziały tej spółki.

W swym "sprostowaniu" potwierdził Pan wszystkie najistotniejsze podane przez nas fakty opatrując je jedynie dodatkowymi wyjaśnieniami i własnym komentarzem.


--------------------------------------------------------------------------------


W związku z artykułem "Prezes wszystkich prawników" ("NIE" z 13.03.2003 r.) wyjaśniam, co następuje:


Faktem jest, że w EWSPiA tak jak i w innych szkołach pracują sędziowie sądów warszawskich. Wszystkie te osoby podejmując dodatkowe zatrudnienie działały i działają zgodnie z prawem.
Wynagrodzenie otrzymują za rzeczywiście wykonaną pracę a nie za fakt figurowania na listach płac. Pracę tę wykonują w sposób, który nie koliduje z ich obowiązkami sędziów. Brak jest podstaw do sugerowania, że jest w tym coś niewłaściwego. Nie jest prawdą, że w odniesieniu do publikacji prasowych dotyczących osoby
pana sędziego Dariusza Czajki, środowisko zachowało "wyniosłe milczenie", bo były one inspiracją do wszczęcia postępowania wyjaśniającego. W chwili obecnej toczy się jedno postępowanie dyscyplinarne związane z pełnieniem przez p. sędziego funkcji kanclerza. Również kwestie poruszone w omawianym artykule są przedmiotem zainteresowania kierownictwa Sądu Okręgowego. Odnosząc się do problemu kontroli pracy sędziów wydziałów gospodarczych sądów warszawskich informuję, że kontrola taka jest okresowo prowadzona tak jak i w stosunku do sędziów innych pionów. Postulowanie przez autorkę artykułu możliwości przeprowadzenia swoistej kontroli spraw upadłościowych przez dziennikarzy dowodzi, że jest ona zdania, iż doprowadzi to do wykrycia jakichś nieprawidłowości ukrywanych przez sędziów, co nie jest przecież prawdą. Wydział Upadłościowy, któremu przewodniczył sędzia D. Czajka był w latach 1997–2002 kontrolowany sześć razy, w tym dwukrotnie z ramienia Ministerstwa Sprawiedliwości – ostatnio w grudniu 2002 r. Przedmiotem kontroli było badanie m.in. tak głośnych i ważnych spraw jak upadłość Elemisu, Zakładów Kasprzaka, Róży Luksemburg, Eko-Mysiadło, Cliffa.
Na koniec wyjaśnić trzeba, że postanowienia o upadłości wydawane są zawsze w składzie 3 sędziów zawodowych, że od postanowień tych służy zażalenie, a także kasacja. W sprawie upadłości Cliffa kasacja została złożona lecz wynik jej nie jest jeszcze znany, w przeciwieństwie do opisywanej sprawy Eko-Mysiadła, w której kasacja nie została przyjęta do rozpoznania przez Sąd Najwyższy w styczniu 2003 r. Postanowienie
o upadłości jest w tej sprawie prawomocne tak jak i wszystkie postanowienia wydane przez sędziego komisarza.

s. Irena Kudiura
rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie ds. cywilnych





Autor : Redakcja NIE
 
NIE   / www.nie.com.pl /   14/2003
 
 
 
     
 


NIE
29/2004 

Sędzia na wzór i podobieństwo człowieka
 

     
 
Po odwołaniu Dariusza Czajki (zwanego ostatnio Dariuszem C.) nowym prezesem Zrzeszenia Prawników Polskich został profesor Jacek Sobczak – sędzia Sądu Najwyższego, kierownik zakładu prawa prasowego Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, autor ponad 300 rozpraw i 21 książek z dziedziny prawa prasowego i autorskiego. Nie pierwszy to bohater naszej publikacji, który robi oszałamiającą karierę.

W grudniu 2003 r. opublikowaliśmy artykuł pt. „Sędzia na wzór i podobieństwo człowieka” („NIE” nr 51–52). Przypomnijmy.

Łukasz Donaj, doktorant w Instytucie Nauk Politycznych i Dziennikarstwa na UAM, opublikował pracę pod tytułem „Media w systemie politycznym Federacji Rosyjskiej”. Rozdział „Prasa
drukowana” zaczyna się następująco: W określeniu ZSRR „jako najbardziej czytającego kraju świata” propagandowej przesady było naprawdę bardzo niewiele, a pogrążone w czytaniu gazet i książek całe wagony wielkomiejskiego metra stanowiły widok codzienny i niemal banalny.

W wydanej później pracy zbiorowej pt. „Zbliżanie się Wschodu i Zachodu” na stronie 238 rozpoczyna się rozdział „Współczesna drukowana prasa rosyjska” podpisany przez pana doktora Bronisława H. Bladochę: W określeniu ZSRR „jako najbardziej czytającego kraju świata” propagandowej przesady było naprawdę bardzo niewiele, a pogrążone w czytaniu gazet i książek całe wagony wielkomiejskiego metra stanowiły widok codzienny i niemal banalny.

W jakiś niepojęty sposób pan doktor Bladocha cały tekst napisał identycznie jak pan magister Donaj! Kropki, przecinki, przypisy i ich numeracja – wszystko jota w jotę!

UAM w ogóle nie miał ochoty na przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego. Zamiast wnikliwie zbadać fenomen podobieństwa obu prac, naukowcy a priori uznali, że autorem jest Donaj, a tekst wskutek zwyczajnej omyłki wydrukowano w „Zbliżaniu...” pod nazwiskiem Bladochy. Wersja ta byłaby do przyjęcia, gdyby przed ukazaniem się „Zbliżania się Wschodu i Zachodu” Łukasz Donaj dostarczył wydawnictwu swój tekst. Tak jednak nie było. Autor dał go profesorowi Sobczakowi – opiekunowi naukowemu zmierzającego do habilitacji doktora Bladochy. Artykuł Donaja miał się ukazać w „Roczniku Wschodnim”, ale ku zdumieniu autora wydrukowano go w „Zbliżaniu...”, i to pod nazwiskiem Bladochy.

Doktor Bladocha miał oczywisty interes w wydrukowaniu pracy sygnowanej swoim nazwiskiem – żeby być posiadaczem nobilitującego „hab.”, musiał legitymować się odpowiednią liczbą publikacji. W osiągnięciu tego celu mógł mu pomagać profesor Sobczak i wiele wskazuje na to, że tak było.

* * *

Dopiero po naszej publikacji powołano komisję, która przeprowadziła postępowanie wyjaśniające. Jak się zakończyło?

Doktor Bronisław Bladocha przyznał się do opublikowania tekstu magistra Ł. Donaja – zamieszczonego na znalezionej przez niego dyskietce – pod swoim nazwiskiem. Jednocześnie ww. oświadczył, iż sam sobie nie może wyjaśnić motywów swego postępowania oraz to, że dyskietkę znalazł, a nie otrzymał od kogokolwiek. Doktor B. Bladocha także przeprosił wszystkich, których dotknęło jego postępowanie.

Z doktorem B. Bladochą zerwano wszelkie kontakty. Nie jest on już widywany w Instytucie. Wobec B. Bladochy nie wyciągnięto sankcji dyscyplinarnych, ponieważ nie jest pracownikiem UAM, a zatem nie podlega władzy rektora – enigmatycznie wyjaśniono nam w nie podpisanym piśmie, które otrzymaliśmy z INPiD.

– Na Bladosze wymuszono, żeby wziął winę na siebie. Historia, że to on winien, bo znalazł dyskietkę z rzekomo bezpańskim artykułem i go pod swoim nazwiskiem opublikował, jest od początku do końca wyssana z palca. Dzieci w przedszkolu nie uwierzyłyby w taką bajkę – twierdzi nasze dobrze poinformowane źródło.

W publikacji „Sędzia na wzór i podobieństwo człowieka” pisaliśmy też o niecodziennych okolicznościach przyjęcia Marii Sobczak – córki pana profesora Sobczaka – na studia doktoranckie w INPiD. (Panią Marię przyjęto poza konkursem, co wzburzyło tych wszystkich, którzy nie mają ojców profesorów). W tym wypadku nie szukano kozła ofiarnego. Postępowanie wyjaśniające zakończono konkluzją „nie-prawidłowości nie stwierdzono”. By zanadto nie rzucać się w oczy, pani magister zajęcia ze studentami prowadzi w Gnieźnie.

* * *

Przed dwoma miesiącami odbył się nadzwyczajny zjazd Zrzeszenia Prawników Polskich. Prawnicy uznali, że muszą się zjechać nadzwyczajnie, ponieważ sędzia Dariusz czajka nie może dalej prezesować tej powszechnie szanowanej organizacji. Stał się bowiem obiektem wrednych ataków prasowych (głównie w „NIE”), z których wynikało, że – delikatnie mówiąc – zbyt udanie łączy zaszczytne funkcje prezesa i sędziego z biznesem. Jako sędzia sądu gospodarczego słynął między innymi z pospiesznych decyzji dotyczących ogłaszania upadłości niektórych firm. Na przykład ogłosił upadłość spółki CLiF, choć brakowało ku temu podstaw formalnych. Sąd Najwyższy uchylił postanowienie Czajki i przekazał sprawę z powrotem do sądu rejonowego, który w grudniu 2003 r. oddalił wniosek o upadłość, ale do tego czasu firma straciła gruby szmal i wiarygodność.

Ukuto powiedzenie, że czajka jest wart więcej złota, niż waży. Nie wiemy, ile dokładnie pan sędzia waży, ale wygląda na to, że w tym stwierdzeniu jest coś na rzeczy. Głośna była także sprawa Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Warszawie. Sędzia czajka był kanclerzem tej prywatnej uczelni, a jego bliscy koledzy i koleżanki z sądu dorabiali tu jako wykładowcy. Dzięki uprzejmości Kredyt Banku szkoła otrzymała kredyt na zakup jachtu Fryderyk Chopin, a wdzięczny kanclerz zatrudniał jako syndyków osoby ze spółek powiązanych z bankiem. I tak to się kręciło („NIE” nr 40 i 41/2002). ZPP uważało jednak, że czajka jest odpowiednim człowiekiem do reprezentowania środowiska praw-niczego. Odwołano go dopiero, gdy smród stał się nie do wytrzymania. Następcą Czajki został profesor Jacek Sobczak. Wkrótce po powołaniu udzielił wywiadu I Programowi Polskiego Radia. Mówił o dostępie do zawodów prawniczych: Studenci (...) chcą być sędziami, adwokatami, radcami prawnymi, prokuratorami, notariuszami. Ten dostęp jest rzeczywiście utrudniony. Ale prawda jest taka, że nie każdy, kto (...) kończy prawo, ma dostać się na aplikację. (...) z natury rzeczy jest tak, że dziecko prawnika nie tylko, że ma łatwiejszy dostęp do rozmaitych podręczników, pomocy naukowych, dlatego, że one są już w domu: korzysta matka, ojciec, czasami starszy brat i jest także tak, że są osłuchane w rozmowach prywatnych z tą całą nomenklaturą prawniczą.

Perorował pan profesor także o łamaniu prawa przez prawników: [Sędzia powinien być poza wszelkimi podejrzeniami], ale my wszyscy funkcjonujemy w społeczeństwie, a społeczeństwo nasze przyzwyczaiło się do takiego działania, że skoro nie podoba mi się jakiś sędzia, adwokat, prokurator, to rzucę na niego podejrzenie o to, że on jest taki, a nie inny, że to łapownik, łobuz, że to pijak. (...) Jako prezes Zrzeszenia Prawników Polskich chciałbym powiedzieć, że Zrzeszeniu zależy bardzo na tym, aby obraz prawnika był inny niż ten, który ukształtowały ostatnio środki społecznego przekazu. W tej chwili prawnicy należą do grupy dość mocno znienawidzonej przez społeczeństwo, ale nie oni zasłużyli sobie na tego rodzaju potraktowanie. W dużej mierze przyczyniły się do tego środki społecznego przekazu, które bezpodstawnie krytykowały i krytykują rzeczy, których krytykować nie powinny, bo one są prawidłowe.

Wygląda więc na to, że profesor Sobczak jest godnym następcą swego poprzednika i jak ulał pasuje do fotela prezesa korporacji prawniczej.

Autor : Maciej Mikołajczyk
 
NIE   / www.nie.com.pl /   29/2004
 
 
 
     
 




 

 długa historia Eko-Mysiadło  >>      
Strona główna  >>